.:STRONA GŁÓWNA:.              .:CZYTELNIA:.              .:DOWNLOAD:.
z żabiej perspektywy  

W szponach fiskusa

Pewna firma wysyłkowa przysyła mi pięknej urody katalogi z ubraniami dla pań. Spodobał mi się sweter z mieszanki kaszmiru i jedwabiu w cenie ok. 200 zł. No, to zamówiła. Za przesyłkę zapłaciłam jednak nie 200 ale 250 zł. Oczywiście wściekłam się na firmę wysyłkową, która podaje ceny bez VAT, wprowadzając w błąd klienta, ale jeszcze bardziej oburzyłam się na pazerną łapę fiskusa, która siega nawet po to co noszę na grzbiecie. Zaczęłam wczytywać się w ogóle w rachunki z różnych sklepowych kas fiskalnych, na które przedtem nie zwracałam uwagi i odkryłam, że państwo wciska mi się prawie we wszystko, co mi jest potrzebne do życia, czasem są to grosze, czasem złotówki, czasem większe sumy.

Dotychczas sądziłam, jak chyba większość obywateli, że należny haracz dla państwa uiszczam wypełniając PIT od swoich dochodów. Jakże się myliłam! Ze zdenerwowania zapaliłam papierosa. Ten głupi papieros kosztuje 30 gr. Tyle co np. bułka lub marchewka. Ten papieros obłożony jest już obecnie horrendalną akcyzą a będzie ona jeszcze większa, ponieważ państwo fałszywie dba o zdrowie swoich obywateli i od palenia chce odstraszyć ceną. Podobnie jak od alkoholu, bo już harcownicy głoszą, iż z powodu obniżenia cen na alkohole naród pije coraz więcej, wiec ceny należy podnieść. Powaliła mnie informacja, że któraś z partii w programie wyborczym ma wprowadzenie VAT na... leki! A jeśli chcesz pojeździć swoim własnym samochodem, płać akcyzę za benzynę, nie licząc innych płatności.

Na dobrą sprawę gdziekolwiek się ruszę i cokolwiek zrobię fiskus mnie zawsze dopadnie. Właśnie biorę do ręki słuchawkę telefonu domowego, gadu gadu a VAT bije. To samo z komórką, wystarczy spojrzeć na rachunek. Tam jak byk stoi 22 proc. narzutu za nasze rozmowy. Niezłe to sumy. Czy powietrze, którym oddycham, też jest opodatkowane? Ależ tak! Jeśli wyjadę do miejscowości wypoczynkowej płacę taksę klimatyczną. Już nie wspomnę o powszechnie znanych kosztach pracy. Tym co zarobisz podziel się z państwem. Po połowie! Litwini i Łotysze po cichutku, bo media tego nie eksponują, obniżyli koszty pracy, dali się rozwinąć firmom, zmniejszyli bezrobocie, i dzieje się u nich coraz lepiej. A u nas ? Tygrysem Europy to byliśmy, gdy Balcerowicz wprowadził swoje reformy. Pomnik dla Balcerowicza. Bo potem to się wszystko rozmyło w amatorskim sejmikowaniu.

Otóż, zdążam powolutku do tego, że my wszyscy szarzy zjadacze chleba i pracowici jak mrówki płatnicy podatków wcale, ale to wcale nie mamy rozwiniętej świadomości tego, że jesteśmy podatnikami. Że utrzymujemy to państwo, które coraz bardziej kojarzy nam się już nie z naszym największym dobrem, czyli wolnym i niezależnym krajem, ale z grupami polityków, gadających w telewizorze. Nas zupełnie nie interesuje, co się dalej z tymi w pocie czoła przez nas osobiście wypracowanymi, wyciśniętymi z naszych portfeli pieniędzmi dzieje. A jest tych pieniędzy cała fura. Czy powierzylibyśmy nawet najlepszemu przyjacielowi swoje własne tysiąc zł. z propozycją – kup coś, zrób coś, mnie to nie interesuje? W życiu!

Ta pogarda dla własnych pieniędzy, zabranych nam przez państwo, szczególnie manifestuje się w absencji wyborczej. Po ostatnich wyborach przetoczyła się fala analiz i utyskiwań nad rzeczywiście niską frekwencją w lokalach wyborczych. To wstyd! Jestem zawiedziony! - grzmiał Wałęsa. Analitycy, socjologowie i politycy fakt ten ujmowali w kategoriach obywatelskich powinności, patriotyzmu, zaniku zaufania do klasy politycznej, niechęci do angażowania się, obojętności i itp. Jednym słowem problem rozpatrywano w kategoriach emocjonalnych. Ale nikt nie powiedział o motywach racjonalnych, o tym, że nie ma w nas świadomości, iż to wszystko jest na naszym utrzymaniu, że ta kasa, którą w programach wyborczych politycy dysponowali nie spadła tym politykom z nieba, że dzielili skórę nie na swoim własnym niedźwiedziu, ponieważ ten niedźwiedź upasł się na naszych podatkach, akcyzach, VAT-ach a nawet na znaczkach skarbowych. Podatnikowi wcale nie powinno być obojętne, czy jego pieniądze wyda eurodeputowany Samoobrony na prostytutkę w Brukseli czy np. na dożywianie dzieci w szkołach.

W filmach amerykańskich widujemy piękne domy, niemal rezydencje w ogrodach i kwiatach, do których samochód wjeżdża wprost z ulicy. Żadnych ogrodzeń, bram, furtek. Nie boicie się, macie poczucie bezpieczeństwa? Nie boimy się, przecież płacimy podatki – mówią właściciele. Czyli mają świadomość powinności państwa wobec podatników, chyba ufają policji, która jest na każde wezwanie. Coś za coś. Taki mały przykład świadczący o tym, że podatnik to brzmi niemal tak dumnie jak obywatel.

Wszystko wskazuje na to, że znowu będziemy mieć cyrk na patyku, czyli ponowne igrzyska wyborcze. Z poprzednich sprzed kilku miesięcy wynikło tylko to nieszczęsne „becikowe”, a także kłótnie i nieposkromiona żądza władzy, żeby z tego żłoba chłeptać i chodzić w glorii wielkości wśród tłumu dziennikarzy z kamerami i mikrofonami. Oby w nas obudziła się wreszcie świadomość, że nie kto inny, ale my to wszystko finansujemy, że my istniejemy, żyjemy, pracujemy i czegoś się od tych ludzi spodziewamy. Bo, niestety, szary podatnik już dzień po wyborach przestaje się liczyć. Już nie jest do niczego potrzebny. Już nie ma głosu. Nastały takie czasy, że jednostka się nie liczy, utopiona w pamiętnym „przypadkowym społeczeństwie”. Jeśli dojdzie do ponownych wyborów – koniecznie trzeba pomyśleć, że tylko przy urnie mamy szansę rzeczywistego zaistnienia i decydowania o przyszłości. A potem to już tylko będziemy płacić, płacić, płacić. Bez żadnego wpływu na to, czy te pieniądze są mądrze spożytkowane czy wyrzucone w błoto.

VAT za mój wspomniany na początku sweter czyli jakieś 44 zł. wystarczy na kilka lub może nawet kilkanaście ulotek wyborczych. Nie wiem. Ciągle wydaje mi się, że to jednak ciut za dużo.

Ewa Wanacka

  Zobacz również  
Aktywnie, inicjatywnie | Nierychliwie sprawiedliwe2 | Współpraca to ratunek | MTP – najlepsze miejsce kontaktu z rynkiem | Oblicza patriotyzmu | Plagiaty1 | Komunikacja publiczna w skali aglomeracji | Słowo staje się ciałem | Działając wspólnie – wygramy2 | Zmienić sposób myślenia | Polaków portret w... Wielkiej Brytanii1 | Witamy w Jurze2; [eng] | Mimo kłód pod nogi | Ścieżkami przez jurajską Gminę Klucze | Ruch w mieście kolejarzy; [eng] | Eko-różnorodności | Pozytywne wibracje Nous | W szponach fiskusa
KOMENTARZE
    [dodane 12:17 06-02-10]
    Cóż za piękny mix podatku VAT i PIT z lekką domieszką akcyzy, a całość doprawiona taksą klimatyczną... Jakże zręcznie autorka materiału żongluje tymi pojęciami, wrzucając je do jednego garnka.
    Zastanawia mnie coraz bardziej, czy Pani Redaktor pisuje swoje felietony z klucza politycznego, czy może zwyczajnie jest dobra w tym co robi. Pozwolę sobie jedynie zasugerować, że może warto zamieszczać je w specjalnie wyeksponowanej rubryce, zatytułowanej np. "Żenada miesiąca"... zgredzik78@o2.pl

SKOMENTUJ!

 

jeśli chcesz, aby Twój e-mail był aktywny usuń tekst wpisany w pole formularza

wstecz
Euroregiony Polska, 49/2005 do góry